Cisza mediów i polityków w sprawie antysemityzmu kampanii wyborczej PIS

Clara Weiss
8 września 2020

Ponowny wybór Andrzeja Dudy ze skrajnie prawicowej PiS na prezydenta Polski wyznacza nowy etap w rozwoju prawicowej polityki burżuazyjnej w Europie.

Duda odniósł 12 lipca nieznaczną przewagą zwycięstwo nad rywalem Rafałem Trzaskowskim z liberalnej Platformy Obywatelskiej (PO), wygrywając szczególnie na terenach wiejskich. Antysemityzm odgrywał ważniejszą rolę w kampanii wyborczej PiS niż kiedykolwiek od czasu okupacji hitlerowskiej podczas II wojny światowej.

Kontrolowany przez PiS państwowa telewizja TVP w licznych artykułach przedstawiała rywala Dudy Trzaskowskiego jako marionetkę światowego żydostwa, twierdząc, że jest on gotów "sprzedać" interesy Polaków. Trzaskowski rzekomo współpracuje z "potężnym zagranicznym lobby" i jest "związany z bogatymi grupami, które chcą rządzić światem". Jako przykład wielokrotnie podawano węgiersko-amerykańskiego miliardera George'a Sorosa, którego antysemicka prawica w Europie Wschodniej regularnie koncentruje swoje ataki.

W innym programie Trzaskowski został potępiony jako antykatolik i zwolennik "Boga Spinozy", którego TVP określa mianem"żydowskiego filozofa".

W wywiadzie dla Katolickiego Radia Maria, radia mającego wpływy wśród klas wiejskich i skrajnej prawicy, de facto szef PiS-u, Jarosław Kaczyński, skomentował obecną dyskusję na temat zwrotu skradzionego mienia żydowskiego: "Tylko ci, którzy nie mają polskiej duszy, polskiego serca i polskiego rozumu, mogą tego żądać. On [Trzaskowski ] najwyraźniej go nie ma."

Podstawą tych oszczerstw są pradawne kłamstwa zawarte w "Protokołach Mędrców Syjonu". Jest to antysemicka broszura z 1903 r., która zarzuca "żydowski światowy spisek" i wskazuje, że Żydzi działali jako "piąta kolumna", by zdradzić interesy narodowe.

Ta antysemicka propaganda stała się podstawą wielu gwałtownych pogromów już na terenie dawnego Imperium Rosyjskiego, do którego należały również duże obszary dzisiejszej Polski, zwłaszcza jako reakcja na rewolucję 1905 roku, a w okresie międzywojennym polscy skrajnie prawicowi nacjonaliści, jak Roman Dmowski, powoływali się na "Protokoły". Jego organizacja była odpowiedzialna za liczne antyżydowskie ataki terrorystyczne i pogromy.

W czasie II wojny światowej Polska, która przed wojną miała największą społeczność żydowską na świecie, stała się główną sceną Zagłady. Znajdowały się tu wszystkie największe obozy zagłady, zwłaszcza Auschwitz i Treblinka. Spośród sześciu milionów Żydów zamordowanych w Europie, większość została zamordowana na ziemiach polskich, a spośród 3,5 miliona polskich Żydów, 90% zamordowano na ziemiach polskich.

Podczas gdy główną odpowiedzialność za to ludobójstwo ponoszą naziści, polscy antysemici również z zadowoleniem przyjęli unicestwienie europejskiego żydostwa. Popełnili oni liczne pogromy przed, w trakcie i po Holokauście. W państwowej kampani PIS-u, której selem jest zaprzeczenie morderczej roli polskiego antysemityzmu, odgrywają kluczową rolę szczególnie głośne pogromy w Jedwabnem w 1941 roku i w Kielcach w 1946 roku.

Od 2018 roku dyskusja o polskim antysemityzmie i jego roli w Holokauście została oficjalnie zakazana. Dzięki temu prawnemu zakazowi dziesiątki historyków straciło już pracę. Wiodący przedstawiciele rządu PiS wzięli udział w demonstracjach organizowanych przez neonazistów i agresywnych antysemitów. Podczas wyborów prezydenckich antysemicka ideologia tych prawicowych ekstremistów była systematycznie wykorzystywana jako broń polityczna.

Nie ma wątpliwości, że Biały Dom wyraźnie tolerował, jeśli nie zachęcał, do tego skrajnie prawicowego charakteru kampanii wyborczej. W bezprecedensowym posunięciu prezydent Andrzej Duda został przyjęty w Waszyngtonie, a prezydent USA Donald Trump, którego rząd również promuje skrajnie prawicowe siły w USA, oficjalnie go poparł.

Spotkali się oni w Białym Domu na kilka dni przed pierwszą turą wyborów i tam odbyli konferencję prasową. Rząd USA uważa rząd PiS za ważnego sojusznika USA w kampanii wojskowej przeciwko Rosji i w rosnącej rywalizacji z niemieckim imperializmem.

Organizacje żydowskie i Polska Rada Etyki Mediów wydały oświadczenia, w których potępiają to, co nazywają "podżeganiem do nastrojów antysemickich" przez media kontrolowane przez państwo. W oświadczeniu Reutersa amerykański Komitet Żydowski napisał, że polska telewizja państwowa używała " szokujących wątków antysemickich".

Jednak polska i międzynarodowa prasa burżuazyjna oraz politycy milczą na temat tej antysemickiej kampanii. Sam Trzaskowski unika krytyki i nawet nie wspomina o "antysemityzmie". Zamiast tego wypowiada się niejasno, twierdząc, że choć broni "grup skrajnych", to jednak ma "polskie serce", "polską duszę" i "prawo do polskiego patriotyzmu".

Z wyjątkiem dwóch internetowych sprawozdań Politico i ABC News, ani jedna burżuazyjna gazeta w USA nie odniosła się konkretnie do tego podżegania do antysemityzmu podczas kampanii wyborczej.

Prezydent Niemiec i były minister obrony narodowej Frank Walter Steinmeier (SPD) pogratulował Dudzie wygranej w wyborach i pochwalił go za "odwagę i siłę, by przyczynić się do jedności narodu polskiego".

Obojętność, z jaką czołowi burżuazyjni politycy i prasa burżuazyjna ignorują fakt, że PiS wykorzystuje antysemityzm jako broń polityczną, nie jest ani przypadkiem, ani żadnym faux pas. Jest to bezpośrednia konsekwencja skrajnego przesunięcia w prawo przez burżuazję. Od kilku lat państwa kapitalistyczne systematycznie promują siły faszystowskie. Niemiecki imperializm, na którym koncentruje się polska liberalna burżuazja wokół Trzaskowskiego, jest w centrum tego rozwoju.

Kiedy Steinmeier pojawił się w Warszawie we wrześniu ubiegłego roku, w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, całkowicie przemilczał sprawę Holokaustu. Była to otwarta zachęta dla prawicowych sił ekstremistycznych w Polsce i w Niemczech. W 2014 roku Steinmeier razem z Arsenjem Jazenjukiem z ukraińskiej neonazistowskiej partii Svoboda staneli do wspólnego zdjêcia. Svoboda odegrała decydującą rolę w zamachu stanu przeprowadzonym w tym samym roku przez USA i Niemcy na Ukrainie.

W niemieckiej armii, policji i Urzędzie Ochrony Konstytucji od lat działa sieć neonazistowskich terrorystów. Profesor historii Europy Wschodniej, Jörg Baberowski, od sześciu lat może nie tylko propagować swój prawicowy, ekstremistyczny rewizjonizm historyczny i hitlerowską apologetykę, ale także cieszy się wyraźnym poparciem Federalnego Ministerstwa Edukacji.

Jedyna partia polityczna w Niemczech, która sprzeciwia się tym neonazistowskim poglądom i organizacjom, Socjalistyczna Partia Równości (SGP), jest oczerniana i poddawana nadzorowi państwa.

Za państwowym wsparciem tendencji faszystowskich w Europie i na całym świecie kryje się głęboki kryzys światowego systemu kapitalistycznego, a przede wszystkim odradzanie się walki klasowej. Procesy te zostały znacznie przyspieszone przez pandemię koronaawirusa. W tym kontekście antysemityzm pojawia się również ponownie jako broń polityczna burżuazji. Od zawsze odgrywała ona kluczową rolę w historii w zapobieganiu zjednoczonemu ruchowi klasy robotniczej.

W Polsce reakcyjny mit "spisku żydowskiego", a w szczególności Żydokomuny, czyli spisku żydowsko-bolszewickiego, zawsze odgrywała nikczemną rolę. Zarówno rządy kapitalistyczne, jak i stalinowskie wykorzystywały ją jako broń przeciwko klasie robotniczej.

Rzekomy związek między zagrożeniem socjalizmem i ludnością żydowską miał centralne znaczenie wobec antysemickiej przemocy polskiej prawicy przed i w czasie II wojny światowej. Po wojnie stalinowska biurokracja, która w tym czasie odgrywała kluczową rolę w tłumieniu wszelkich wstrząsów społecznych, wielokrotnie uciekała się do kampanii antysemickich. Również w Polsce wykorzystano je przeciwko klasie robotniczej około 1968 roku, kiedy wybuchły niepokoje społeczne.

Rządząca partia stalinowska, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZRP), obawiała się, że niepokoje, które wybuchły we Francji w 1968 r., rozprzestrzenią się na Polskę. Kiedy w maju tego samego roku w Warszawie rozpoczęły się protesty studenckie, sekretarz generalny PZPR, Władysław Gomułka, stwierdził w telewizji państwowej, że "syjoniści" (czyli Żydzi) ich sprowokowali i wezwał ludność żydowską w Polsce do opuszczenia kraju.

Kluczową postacią w tej kampanii był Bolesław Piasecki, były członek faszystowskiej falangi z lat trzydziestych, której skrajnie prawicowa organizacja katolicka PAX mogła za zezwoleniem rządu działać w Polsce i propagować swoją ideologię.

Setki tysięcy polskich Żydów zostało zmuszonych do opuszczenia kraju lub straciło pracę. Wśród nich było wielu, którzy przeżyli nazistowskie obozy koncentracyjne i walczyli w antyfaszystowskim ruchu oporu. Uniemożliwiło to praktycznie wszelką poważną pracę historyczną nad Zagładą i historią polskiego żydostwa.

Kiedy na początku lat 80. powstała Solidarności i zacząła podważać stalinowską biurokrację, kwestia Holocaustu i antysemityzmu natychmiast stała się jednym z głównych tematów dyskusji robotników i intelektualistów. Ogromne zamieszanie polityczne wywołane przez stalinizm umożliwiło jednak przywódcom Solidarności ponowne podporządkowanie tego ruchu interesom stalinowskim. Zakonczyło się to przywróceniem kapitalizmu w 1989 roku.

Mimo zaciętego antykomunizmu obu frakcji polskiej klasy rządzącej, zawdzięczają swoje istnienie stalinowskiej reakcji na rewolucję październikową 1917 roku i ideologicznie czerpią ze spuścizny zbrodni stalinowskich, w tym z jej antysemityzmu, oraz fałszywego zrównania stalinizmu z "komunizmem" i "socjalizmem".

Jeżeli dzisiaj państwo polskie i wszyscy jego imperialistyczni poplecznicy ożywiają antysemityzm, to podkreśla to tylko fakt, że faszyzmu i antysemityzmu nie da się pokonać w ramach polityki burżuazyjnej. Jedyną realną podstawą społeczną do walki z wojną, faszyzmem i dyktaturą jest polska i międzynarodowa klasa robotnicza. Podstawą strategii, która poprowadzi walki robotnicze, musi być doświadczenie polityczne wyciągnięte z walki ruchu trockijskiego ze stalinizmem.

Wzywamy wszystkich czytelników w Polsce, którzy chcą podjąć tę walkę i przedyskutować te kwestie, do skontaktowania się z nami już dziś.